Botoks na włosy w domu: czy domowe zestawy działają

— Trendy i porady

„Szału nie ma, włosy zaczęły plątać się już po kilku myciach." I zaraz obok, o tym samym zabiegu: „włosy są mięciutkie i super się układają." Obie opinie są prawdziwe. Spróbujmy wyjaśnić dlaczego, łącznie z tą częścią, która nie jest w naszym interesie.

Najpierw nazwa, bo ona myli najbardziej

Botoks na włosy nie ma nic wspólnego z toksyną botulinową ani z zastrzykami. To nazwa handlowa, która się przyjęła, bo brzmi obiecująco. W rzeczywistości jest to zabieg odżywczo-wypełniający: preparat wnika w uszkodzone miejsca łodygi włosa i wypełnia ubytki, a włos po zabiegu jest gładszy, cięższy i mniej się puszy.

To nie jest przebudowa włosa. To jest wypełnienie tego, czego w nim brakuje. I stąd bierze się cała reszta nieporozumień, łącznie z pytaniem o trwałość.

Dlaczego jedna osoba jest zachwycona, a druga rozczarowana

Skoro zabieg wypełnia ubytki, to efekt zależy od tego, ile tych ubytków było.

Włos mocno zniszczony, po rozjaśnianiu albo po latach prostownicy, ma ich dużo. Wypełnienie robi widoczną różnicę i klientka mówi, że włosy są mięciutkie. Włos zdrowy, gruby i nieuszkodzony nie ma czego wypełniać. Ta sama procedura, ten sam preparat, a efekt ledwo zauważalny i poczucie wyrzuconych pieniędzy.

Dlatego pytanie „czy botoks działa" nie ma jednej odpowiedzi. Ma odpowiedź zależną od tego, w jakim stanie są Twoje włosy dzisiaj.

Ile to się trzyma naprawdę

Tu musimy być uczciwi także wobec samych siebie. W internecie znajdziesz zarówno „efekt utrzyma się maksymalnie przez kilka kolejnych myć", jak i „dwa do trzech miesięcy". To rozrzut tak duży, że podawanie którejkolwiek z tych liczb jako naszej byłoby zwykłym zmyślaniem.

Zamiast liczby opiszemy mechanizm, bo on jest sprawdzalny. Preparat nie wiąże się z włosem na stałe, tylko stopniowo się z niego wypłukuje. Im częściej myjesz głowę, im mocniejsze szampony, im wyższa porowatość włosa, tym szybciej. Efekt nie znika z dnia na dzień, tylko powoli wraca do punktu wyjścia.

Jeśli ktoś obiecuje Ci konkretną liczbę tygodni, nie znając Twoich włosów, sprzedaje Ci pewność, której nie ma.

Co domowy zestaw robi dobrze

Teraz część, której sprzedawca zabiegu salonowego zwykle nie mówi: bardzo wielu osobom domowe preparaty w zupełności wystarczają.

• Jeśli Twoje włosy są w przyzwoitym stanie, a chodzi Ci o gładkość i mniej puszenia, dobra maska proteinowo-nawilżająca z domu zrobi dużą część tej roboty za ułamek ceny.

• Domowy zestaw możesz powtarzać wtedy, kiedy chcesz, bez umawiania wizyty. Przy zabiegu, który i tak się wypłukuje, regularność bywa ważniejsza niż jednorazowa intensywność.

Jeśli jesteś zadowolona z efektu domowej maski, nie potrzebujesz salonu. Naprawdę. Nie ma powodu płacić kilkuset złotych za coś, co już działa u Ciebie w łazience.

Gdzie domowy zestaw zawodzi

Problem zaczyna się wtedy, gdy włos wymaga diagnozy, a nie po prostu preparatu.

Najczęstszy błąd to przebiałczenie. Preparaty typu botoks są bogate w proteiny, a włos, który ma ich już dość, po kolejnej porcji staje się sztywny, szorstki i łamliwy. To jest dokładnie ten moment, w którym ktoś pisze na forum, że włosy zaczęły się plątać. Zabieg nie zawiódł, tylko został użyty do problemu, którego nie było.

Druga rzecz to etap wygrzewania i domykania łuski. W domu robi się to prostownicą, na oko, często na zbyt wysokiej temperaturze. Włos, który miał zostać naprawiony, dostaje przy okazji dawkę ciepła, która go niszczy.

I trzecia, najbanalniejsza: tyłu własnej głowy nie widzisz. Preparat rozkłada się nierówno, a efekt jest nierówny razem z nim.

Kiedy warto przyjść do gabinetu

Gabinet nie jest lepszy z definicji. Ma przewagę w trzech konkretnych sytuacjach.

Po pierwsze, gdy nie wiesz, czego Twoje włosy potrzebują, bo domowe próby dały efekt odwrotny do zamierzonego. Po drugie, po mocnej ingerencji: rozjaśnianiu, dekoloryzacji, zdjęciu przedłużanych włosów. Po trzecie, gdy chcesz efektu na konkretną datę i nie chcesz eksperymentować tydzień przed weselem.

U nas regeneracja zaczyna się od 180 zł za wersję ekspresową na krótkie włosy, intensywna to 280 do 450 zł zależnie od długości, a botoks organiczny TAHE od 320 do 450 zł. Osobno mamy regenerację zimną metodą Ybera Genoma, od 400 zł, ale to zabieg długi, od dwóch i pół godziny wzwyż.

Jedna uczciwa uwaga na koniec

Regeneracja, salonowa czy domowa, nie cofa uszkodzenia. Ona je maskuje i poprawia kondycję tego, co jest. Włos raz zniszczony nie stanie się na powrót zdrowy, bo to martwa struktura, a nie żywa tkanka.

To brzmi zniechęcająco, ale ma praktyczną konsekwencję: jeśli włosy niszczą się szybciej, niż zdążasz je regenerować, to problemem nie jest brak zabiegu, tylko to, co je niszczy. Wtedy sensowniejsza od kolejnej regeneracji jest rozmowa o tym, co robimy z nimi na co dzień.