Fryzura na wesele, która wytrzyma całą noc — o czym dziś pisaliśmy
— Z życia salonu
Dziś na naszym Facebooku opublikowaliśmy dłuższy wpis o fryzurach na wesele — a konkretnie o tym, dlaczego tak często rozpadają się na długo przed końcem zabawy. Punktem wyjścia była prawdziwa historia: upięcie, które padło przed północą, i wnioski wyciągnięte przed kolejnym ślubem, tym razem w roli świadkowej.
Najważniejsza lekcja jest zaskakująco prosta: świeżo umyte włosy to zły punkt startu dla fryzury okolicznościowej. Taki włos jest śliski i nie daje się na czym chwycić — ani wsuwkom, ani skrętowi, ani bazie budowanej u nasady. Dlatego przed wizytą warto umyć włosy dzień wcześniej i przyjść z suchymi, dobrze rozczesanymi. To darmowa rada, która realnie zmienia trwałość każdego upięcia, także tego robionego samodzielnie w domu.
Druga rzecz, którą warto zapamiętać: objętość nie bierze się z lakieru. Powstaje przy nasadzie, na etapie przygotowania i suszenia — produkt nadający włosowi grubość rozprowadzony przy skórze głowy plus suszenie, które unosi włos od skóry, zamiast go dociążać. Lakier tylko utrwala to, co już stoi. Jeśli po suszeniu fryzura leży płasko, żadna ilość lakieru tego nie odwróci.
Jest jeszcze trzeci, najtrudniejszy nawyk do zwalczenia: odruchowe poprawianie włosów rękami. Każdy taki gest rozprostowuje falę i zostawia na włosach odrobinę tłuszczu z dłoni, co krok po kroku odbiera fryzurze formę. Jeśli sezon weselny dotyczy także Was, nasi specjaliści chętnie podpowiedzą, jak przygotować włosy przed ważnym dniem — a cały wpis znajdziecie na naszym profilu na Facebooku.