Autoklaw czy dezynfekcja: jak sprawdzić salon w 30 sekund
— Trendy i porady
O sterylizację w salonie prawie nikt nie pyta na głos, choć myśli o niej wiele osób. Problem w tym, że słowo „sterylizator" opisuje co najmniej cztery różne urządzenia, a naprawdę sterylizują tylko dwa z nich. Poniżej to, co da się sprawdzić samemu, stojąc przy fotelu.
Cztery urządzenia, jedna nazwa
• Autoklaw, czyli sterylizator parowy. Para pod ciśnieniem, 121 lub 134 stopnie. To jest sterylizacja w pełnym znaczeniu słowa.
• Sterylizator na gorące powietrze, potocznie suchy. Też prawdziwa sterylizacja, tylko inna technologia i dłuższy cykl.
• Sterylizator kulkowy, zwany kwarcowym. Gorące kulki szklane grzeją wyłącznie końcówkę narzędzia. Reszta narzędzia zostaje nieobrobiona.
• Szafka albo lampa UV. To jest przechowywanie czystych narzędzi, nie sterylizacja. Promieniowanie nie sięga tam, gdzie nie pada światło.
Do tego dochodzą myjka ultradźwiękowa i płyny dezynfekcyjne. Oba są potrzebne, ale oba to etapy przed sterylizacją, a nie zamiast niej.
Dlaczego klasa autoklawu w ogóle ma znaczenie?
Autoklawy dzielą się na klasy B, S i N. Różnica sprowadza się do próżni: klasa B usuwa powietrze z komory, dzięki czemu para dociera wszędzie — również do wnętrza frezów, nożyczek i wszystkiego, co ma kanały albo zawiasy. Klasy bez pełnej próżni radzą sobie z narzędziami gładkimi i nieopakowanymi.
W kosmetyce to nie jest szczegół techniczny. Frez, cążki i nożyczki to dokładnie te narzędzia, przy których różnica między klasami jest widoczna.
Co zobaczysz u nas
Nasz autoklaw ma na obudowie napis Class B i pojemność 8 litrów, a na panelu programy dla narzędzi pakowanych i niepakowanych oraz temperatury 121 i 134 stopnie. To nie jest deklaracja ze strony internetowej — to napis na urządzeniu, które stoi w salonie.
Poza tym:
• narzędzia pakujemy w torebki z indykatorem i otwieramy je przy tobie, a nie wcześniej na zapleczu
• prowadzimy dziennik sterylizacji
• pilniki i pilniczki są jednorazowe
Trzydzieści sekund przy fotelu — co sprawdzić
Nie trzeba pytać o certyfikaty ani znać się na technice. Wystarczy patrzeć:
• czy narzędzie wyjmowane jest przy tobie z zamkniętej torebki, czy leży już rozpakowane na stoliku
• czy pasek indykatora na torebce zmienił kolor — to znaczy, że cykl faktycznie się odbył
• czy pilnik jest nowy, czy wyjęty z podpisanego woreczka „stałej klientki"
• czy salon wie, jakiej klasy ma autoklaw; klasa B to ta, o którą warto zapytać
• czy jest gdzie zajrzeć do dziennika sterylizacji
Pięć rzeczy, żadnego konfliktu. Pytanie o torebkę i indykator nikogo w salonie nie obraża — a jeśli obraża, to też jest odpowiedź.
Czego nie trzeba się bać
Nie każdy salon bez autoklawu klasy B pracuje niebezpiecznie. Sterylizator na gorące powietrze robi swoją robotę, a przy narzędziach jednorazowych temat w ogóle nie powstaje. Sygnałem ostrzegawczym jest co innego: gdy jedynym urządzeniem jest szafka UV albo sterylizator kulkowy, a narzędzia wielorazowe trafiają do kolejnej klientki.
I jedna uwaga praktyczna. Najczęstsze uszkodzenia paznokci, jakie widzimy u osób przychodzących po kimś innym, nie biorą się z zakażeń, tylko z techniki — piszemy o tym w tekście o tym, czy hybryda niszczy paznokcie. Higiena i technika to dwie różne rzeczy i warto pytać o obie.
Pozostałe usługi i to, jak układa się je w jedną wizytę, zebraliśmy w przewodniku po salonie urody, w którym zrobisz wszystko w jednym miejscu.