Aceton czy frezarka: jak bezpiecznie zdjąć hybrydę

— Trendy i porady

W internecie to prawie spór światopoglądowy: jedni twierdzą, że frez niszczy paznokcie, drudzy — że aceton je wysusza. Obie strony mają rację co do połowy. Ryzyko w obu metodach jest jedno i to samo, tylko przychodzi z innej strony.

Co robi aceton?

Aceton rozpuszcza warstwę lakieru, ale nie odróżnia lakieru od tego, co jest obok. Paznokieć i skóra wokół niego tracą przy tym tłuszcz i wodę, więc po kilku takich zdejmowaniu płytka bywa sucha i matowa, a skórki twarde i pękające.

Drugi problem jest praktyczny: żeby aceton zadziałał, trzeba go trzymać na paznokciu kilkanaście minut, zwykle w folii lub klipsach. Jeśli zmiękczona warstwa nie schodzi sama, kusi, żeby ją zeskrobać — i wtedy schodzi razem z wierzchnią warstwą paznokcia.

Co robi frez?

Frez ściera warstwę lakieru mechanicznie. W wprawnej ręce zdejmuje kolor i zatrzymuje się na cienkiej warstwie bazy, której już się nie rusza — płytki nie dotyka w ogóle. W niewprawnej dotyka, i wtedy powstaje dokładnie to, o czym piszemy w tekście o tym, czy hybryda niszczy paznokcie: ścieniona, uginająca się płytka.

Czyli frez nie jest niebezpieczny sam z siebie. Niebezpieczne jest zejście frezem o warstwę za głęboko — i tego nie widać na filmiku, bo ta różnica ma ułamek milimetra.

Dlaczego u nas zdejmujemy frezem?

Z dwóch powodów i oba są praktyczne. Frezem jest szybciej, więc wizyta nie rozciąga się o kwadrans moczenia. I frezem jest bezpieczniej dla płytki i dla skóry wokół, bo aceton przesusza jedno i drugie, a zmiękczony lakier częściej kończy się skrobaniem.

To jest nasza pozycja, nie prawda objawiona. Salon, który zdejmuje acetonem uważnie i nie skrobie, też nie zniszczy ci paznokci. Pytanie brzmi nie „którą metodą", tylko „czy osoba, która to robi, wie, gdzie się zatrzymać".

Czego nie robić w domu?

Jedna rzecz jest gorsza od obu metod razem wziętych: odrywanie odklejonego brzegu. Hybryda trzyma się mocno, więc zabiera ze sobą to, do czego przywarła — czyli wierzchnią warstwę paznokcia. Jeden taki ruch robi więcej szkody niż miesiąc noszenia koloru.

Jeśli już zdejmujesz w domu, to:

• nie podważaj brzegu niczym twardym, nawet jeśli sam zaczął odchodzić

• nie skracaj czasu działania acetonu przez skrobanie

• nie używaj pilnika do metalu ani papieru ściernego o niskiej gradacji

• jeśli po zdjęciu paznokieć piecze albo się ugina, przez kilka tygodni nie kładź na niego nic nowego

Czy trzeba robić przerwę między hybrydami?

Nie, i to jedno z trwalszych nieporozumień. Paznokieć nie oddycha — nie ma czym, to zrogowaciała, martwa tkanka. Przerwa nie regeneruje płytki, bo płytka nie regeneruje się w ogóle; ona tylko odrasta.

Sensowna jest inna przerwa: od mechanicznego uszkadzania. Jeśli płytka jest już ścieniona, przerwa pomoże nie dlatego, że „odpoczywa", ale dlatego, że przez ten czas nikt jej nie piłuje.

Ile to kosztuje u nas?

W cenniku są dwie różne sytuacje. Manicure hybrydowy to 170 zł i zdjęcie starego pokrycia jest w tej cenie — również gdy zakładał je inny salon i również gdy jest to żel. Bez dopłat. Jeśli natomiast przychodzisz wyłącznie po zdjęcie i chcesz wyjść z gołymi paznokciami, to osobne pozycje: zdjęcie lakieru hybrydowego bez manicure — 50 zł, żelu — 60 zł, akrylu — 70 zł.

Wyjątek jest jeden: akryl w takiej ilości, że samo zdejmowanie zajmuje pół wizyty. Wtedy mówimy o dopłacie w trakcie, a nie po fakcie.

A jeśli zastanawiasz się, czy problem z twoimi paznokciami to w ogóle kwestia zdejmowania, czy raczej reakcja skóry — to osobny temat, opisany w tekście o uczuleniu na hybrydę.