Naturalny makijaż permanentny: kiedy nie widać, że go masz
— Trendy i porady
Najlepsza reakcja na dobrze zrobiony makijaż permanentny to nie „ładne brwi", tylko „jakoś dobrze dziś wyglądasz". Jeśli ktoś od razu widzi, że coś zostało zrobione, to zwykle znaczy, że zrobiono tego za dużo.
Z czego właściwie robi się efekt naturalny?
Z dwóch rzeczy, i żadna z nich nie jest magią.
Pierwsza to dobór koloru. Pigment musi zgadzać się z twoją karnacją i z tym, jaki ma podton, bo to on decyduje, czy za rok brew będzie wyglądać jak brew, czy jak ślad po brwi.
Druga to technika. Naturalny efekt robi się pracą bardzo lekką, bliską napylaniu — pigment kładzie się warstwą delikatną, a nie wypełnia kształtu na pełno. Stąd biorą się nazwy w cenniku: efekt pudrowy i akwarelowy to właśnie ta lekka szkoła.
Pierwszy miesiąc wygląda dziwnie i to jest normalne
To jest ta część, o której warto wiedzieć przed wizytą, bo bez niej łatwo się przestraszyć.
Zaraz po zabiegu kolor jest wyraźnie mocniejszy, niż będzie docelowo. To normalne: pigment leży jeszcze w górnej warstwie skóry.
Przez pierwszy tydzień ta górna warstwa naskórka schodzi. I tu następuje moment, który zaskakuje najbardziej: kolor robi się nie tylko słabszy — robi się słabszy niż efekt końcowy. Wygląda, jakby zabieg się nie udał.
Potem kolor wraca, i robi to powoli: między siódmym a dwudziestym ósmym dniem. W skórze zamyka się mniej więcej w dwudziestym ósmym–trzydziestym pierwszym dniu i dopiero wtedy widać, co naprawdę zostało zrobione. Dopiero wtedy jest też sens cokolwiek oceniać.
Czyli krzywa nie jest prosta. Idzie mocno w górę, potem niżej, niż się spodziewasz, a potem wraca. Kto tego nie wie, ten w drugim tygodniu pisze rozżalony post na forum.
Co robisz przez ten miesiąc
Zasada jest jedna i ważniejsza od wszystkich pozostałych: niczego nie zdrapujesz, nie trzesz i nie zdejmujesz. Strupki schodzą same, a razem z tym, co zdejmiesz palcem, schodzi pigment.
Reszta to kilka konkretów z instrukcji, którą dostajesz u nas na wyjściu:
• przez 21 dni nie opalasz tego miejsca — ani na słońcu, ani w solarium; po tym czasie wracasz do słońca z filtrem SPF 35, bo każdy pigment blaknie od promieni
• nie moczysz i nie parzysz miejsca po zabiegu: basen, sauna i gorąca woda odpadają
• przez pierwszy tydzień odpuszczasz intensywny wysiłek i kosmetyki kolorowe w tej okolicy — to kwestia ryzyka infekcji, nie estetyki
• jeśli skóra ściąga, smarujesz ją cienko kremem odżywczym z witaminą E, maksymalnie dwa razy dziennie, a nadmiar zbierasz suchym płatkiem, żeby miejsce się nie zaparzyło
Dalej zależy od tego, gdzie był zabieg.
Brwi: przez tydzień przecierasz chlorheksydyną i wazeliną kosmetyczną, i nie wyskubujesz. Kiedy strupki schodzą, brwi wyglądają bardzo jasno — to jest właśnie ten dołek, po którym kolor wraca.
Kreska: w ciągu pierwszej doby przecierasz powiekę chlorheksydyną. Cienkich strupków na powiece nie zdejmujesz w żadnym wypadku.
Usta: przez pierwsze trzy dni bez ostrego, słonego i bardzo gorącego jedzenia, przez dobę bez moczenia, a od pierwszego do siódmego dnia nawilżasz wazeliną kosmetyczną. Czwartego i piątego dnia skóra schodzi sama — i to też jest to, czego się nie zdejmuje.
Korekta: konieczna prawie zawsze
Korekta jest normalną częścią procesu, a nie naprawą błędu. W naszej instrukcji dla klientek stoi to bez owijania: potrzebna jest w 99% przypadków. Powód jest prosty — skóra przyjmuje pigment nierówno i dopiero po zagojeniu widać, gdzie się przyjął, a gdzie nie. Na korekcie osoba, która robiła zabieg, przechodzi całą strefę jeszcze raz i uzupełnia te miejsca.
Termin liczymy indywidualnie, według prostego wzoru: twój wiek plus dziesięć dni. Dla trzydziestolatki wychodzi około czterdziestu dni, dla pięćdziesięciolatki — około sześćdziesięciu. Wcześniej nie ma czego poprawiać, bo pigment nie zdążył się jeszcze zamknąć w skórze.
Dwie rzeczy mówimy wprost, żeby nie było niespodzianek: korekta nie jest wliczona w cenę pierwszego zabiegu i ma w cenniku osobną pozycję — 400 zł. I korekt może być więcej niż jedna; ile dokładnie, zależy od skóry, bo jedna przyjmuje pigment równo, a inna wybiórczo.
Ile to kosztuje
Cennik jest ułożony właśnie według tego, ile widać:
• linia zagęszczenia rzęs — 550 zł, około 1,5 godziny. Najbardziej dyskretna rzecz w całym cenniku: wygląda jak gęstsze rzęsy, nie jak makijaż
• kreska klasyczna — 700 zł, około 1 godziny 20 minut; z cieniowaniem — 800 zł, 2 godziny
• brwi, efekt pudrowy — 800 zł, blisko 3 godzin; efekt akwarelowy — 800 zł, 2,5 godziny
• usta, efekt nude — 750 zł, 2 godziny; akwarelowy — 800 zł, 2,5 godziny; efekt szminki — 850 zł, 3 godziny
• korekta brwi, ust albo kreski — 400 zł, 1,5 godziny
Widać w tym pewną logikę: im bardziej efekt ma przypominać makijaż, tym dłużej trwa i tym więcej kosztuje. Najtańsza pozycja to ta, której nikt nie zauważy.
Czego nie obiecujemy
Że będzie identycznie jak na zdjęciu z internetu — bo zdjęcie pokazuje cudzą skórę, świeżo po zabiegu, w dobrym świetle. Że wyjdziesz z gotowym efektem — bo gotowy jest po zagojeniu i po korekcie. I że każda skóra zachowa się tak samo — bo nie zachowa.
Jeśli natomiast szukasz efektu „nie widać, że się malowałam", ale bez pigmentu i na jedną okazję, to jest to inna usługa i inny tekst — o makijażu no make-up i dla dojrzałej skóry.
A jeśli temat to same brwi i nie jesteś pewna, czy chcesz coś trwałego — zacznij od tego, co schodzi: porównujemy hennę, hennę pudrową i farbę w osobnym artykule.