Paznokcie na jesień i zimę: co się zmienia, a co nie

— Trendy i porady

Większość porad o paznokciach na zimę zakłada, że wraz z pogodą zmienia się prawie wszystko. Z naszego fotela wygląda to inaczej: zmienia się mniej, niż się wydaje. A to, co zmienia się naprawdę, to głównie kolor, skóra dłoni i kalendarz.

Kolor: tu sezon widać najbardziej

Jesienią i zimą klientki wybierają kolory ciemniejsze. Wiosną i latem — jasne, neonowe i nude. Przed świętami przychodzi fala czerwieni, bo czerwone paznokcie po prostu są świąteczne.

Są też osoby, które przez cały rok noszą ten sam kolor i nie widzą powodu, żeby go zmieniać. To też jest dobry wybór.

Jednej rzeczy nie robimy: nie wybieramy koloru za ciebie. Dostajesz wzornik i decydujesz sama. Sezon może podpowiedzieć kierunek, ale to twoje dłonie.

Zdobienia: robimy, ale uczciwie

Rysunki, drobinki, wcierki, naklejki, kamyczki — to wszystko robimy i potrafi to każda z osób, które u nas robią paznokcie. Zdobienia wyceniamy osobno, na miejscu, bo zależą od tego, ile jest pracy.

Jeśli przychodzisz ze zdjęciem z Instagrama albo z Pinteresta, najpierw na nie patrzymy. Jeżeli możemy zrobić dokładnie to samo, mówimy, że zrobimy dokładnie to samo. Jeżeli wyjdzie coś podobnego, ale nie identycznego, mówimy to przed rozpoczęciem pracy, a nie po.

Trwałość: zimą nic nie odpada szybciej

To jest ta część, która zaskakuje najbardziej. Hybryda trzyma się zimą dokładnie tak samo jak latem. Nic nie odchodzi przed czasem przez mróz, kaloryfery czy rękawiczki.

Długie paznokcie też nie łamią się zimą częściej. Z rękawiczkami nie ma to nic wspólnego.

Jest wręcz odwrotnie: w kalendarzu widzimy, że zimą klientki wracają na nowe malowanie mniej więcej o tydzień później niż latem. Paznokieć zimą wolniej odrasta, więc dłużej wygląda porządnie.

Wyjątek to osoby, które pracują w rękawiczkach i z wodą — na przykład w kuchni albo w szpitalu. Tam korekta jest potrzebna częściej, a skórę wysusza stały kontakt z płynem do dezynfekcji i wilgocią. Ale to kwestia pracy, nie pory roku.

Skóra dłoni: to zima zmienia naprawdę

Paznokieć zimę znosi dobrze. Skóra i skórki wokół niego — gorzej. Przemrożone dłonie widać właśnie po skórze.

Tu ma sens zrobić coś więcej niż samo malowanie. W cenniku są dwie rzeczy dokładnie na to:

• zabieg parafinowy na dłonie — 60 zł, 20 minut

• maska regenerująco-nawilżająca na dłonie — 50 zł, 15 minut

W domu wystarczy prosty krem z dekspantenolem, taki sam, jaki kupuje się w aptece dla dzieci. Dobrze nawilża i pomaga skórze się odbudować.

A co zimą niszczy paznokcie? Nic szczególnego. Przepiłowana płytka jest tak samo zła w styczniu, jak w lipcu — piszemy o tym więcej w tekście o tym, czy hybryda niszczy paznokcie.

Pedicure zimą

Zimą na pedicure przychodzi mało osób, chociaż paznokcie u stóp rosną niezależnie od tego, czy ktoś je widzi. Latem jest odwrotnie: pedicure robi się u nas częściej niż manicure, a są klientki, które na manicure nie chodzą wcale, tylko na pedicure.

Jeśli zastanawiasz się, czy zimą to ma sens — o tym, jak długo trzyma się hybryda na stopach, piszemy w osobnym tekście o pedicure hybrydowym. Pedicure hybrydowy kosztuje u nas 190 zł i trwa około godziny.

Święta: tu liczy się kalendarz

Grudzień przed świętami to u nas bardzo dużo zapisów. Zdarza się, że wolnych terminów po prostu nie ma. Zdarza się też, że się zwalniają, bo zimą ktoś choruje i odwołuje wizytę. Można więc czekać na szczęście albo zapisać się wcześniej i mieć spokój.

Jeśli chodzi o konkretne liczby:

• żeby dostać termin, który ci pasuje — zapisz się mniej więcej miesiąc przed Nowym Rokiem

• żeby paznokcie dobrze wyglądały 31 grudnia — spokojnie wystarczy zrobić je dwa tygodnie wcześniej

• żeby były zupełnie świeże — najlepiej 30 grudnia

Manicure hybrydowy kosztuje u nas 170 zł i trwa około 70 minut. Zdjęcie poprzedniej hybrydy jest w cenie nowego malowania, więc nie trzeba go doliczać.