Elektroepilacja: trwałe usuwanie owłosienia

— Trendy i porady

Elektroepilacja jest jedyną metodą uznawaną za trwałe usuwanie owłosienia. To brzmi jak obietnica, więc od razu powiedzmy, na czym ona się opiera i gdzie się kończy.

Nie pracujemy z włosem, tylko z mieszkiem

To jest cała różnica i z niej wynika reszta.

Igła wchodzi w mieszek włosowy wzdłuż samego włosa, w jego naturalny kanał. Nie przekłuwa skóry, a jej grubość jest zbliżona do grubości włosa. Impuls elektryczny koaguluje naczynia, które ten mieszek odżywiają.

Jeśli wszystkie naczynia zostaną zamknięte, mieszek nie ma z czego żyć i włos nie odrośnie już nigdy. Jeśli zamknięta zostanie część, włos wróci — ale zwykle później, cieńszy i jaśniejszy.

I tu jest rzecz, o której warto wiedzieć zawczasu: do każdego mieszka biegnie inna liczba naczyń. Nasza kosmetolog porównuje to do nerwów w zębach — w jednym są dwa, w drugim cztery. Dlatego jeden włos znika po pierwszym podejściu, a inny wymaga kolejnego.

Dlaczego laser działa inaczej

Laser pracuje z pigmentem, nie z mieszkiem. Widzi ciemny włos i wytwarza w nim oparzenie.

Z tego wynikają dwa ograniczenia. Włosów siwych, bardzo jasnych i rudych laser po prostu nie widzi. A mieszek, który został oparzony, ale przeżył, potrafi się zregenerować — u młodego organizmu nawet po dwóch, trzech latach — i włos zaczyna rosnąć od nowa.

Przy elektroepilacji to się nie zdarza, bo tam nie ma czego regenerować. Porównaliśmy obie metody osobno, łącznie z tym, że lasera u nas nie ma.

Dlaczego nikt uczciwie nie poda Ci liczby zabiegów

W internecie krążą gotowe liczby. My ich nie powtórzymy, i to nie z ostrożności.

Około jednej trzeciej mieszków w każdej chwili śpi. Ich włosów po prostu nie widać, a pracować można wyłącznie z tym, co widać. Dlatego przy jednej wizycie znika trwale mniej więcej od 10 do 20 procent owłosienia w danym miejscu — reszta dopiero się pokaże.

Z praktyki naszej kosmetolog: ręce i nogi to zwykle od 8 do 10 zabiegów. Twarz i okolice zależne hormonalnie wymagają więcej, bo mieszki leżą tam na bardzo różnej głębokości, a skóra jest cienka i wejść głęboko jest po prostu trudniej.

Dalej jest zależność, która działa na Twoją korzyść: każdy kolejny zabieg jest krótszy, bo włosów zostaje mniej, a przerwy między nimi coraz dłuższe. Nasza kosmetolog, która robi to od lat, sama robi przerwy po pół roku i po roku — ale nigdy krótsze niż dwa miesiące, bo wcześniej po prostu nie ma z czym pracować.

Jak wygląda wizyta

Na wizytę trzeba przyjść z włosem długim na 3 do 4 milimetrów. Nie po to, żeby było ładnie — krótszego nie widać, a przede wszystkim nie widać kierunku, w którym rośnie, a igła musi wejść dokładnie wzdłuż niego.

Przed wizytą nie wolno wyrywać włosów ani robić depilacji woskiem. To jest to samo co wyrywanie: mieszek zostaje pusty i nie ma do czego wejść.

Pracujemy igłą izolowaną, w której impuls podawany jest wyłącznie na samym końcu. Dlatego po naszym zabiegu nie ma strupków. Strupki zostawiają tanie urządzenia z igłą nieizolowaną, która oparza powierzchnię skóry.

Ile to kosztuje naprawdę

Rozliczamy czasem pracy, nie obszarem ciała, i do każdej wizyty doliczane jest 40 zł za igłę. Podajemy więc pełne kwoty, a nie same bloki:

• 10 minut — 40 zł, czyli 80 zł z igłą

• 1 godzina — 200 zł, czyli 240 zł z igłą

• 3 godziny — 570 zł, czyli 610 zł z igłą

• 5 godzin — 900 zł, czyli 940 zł z igłą

• 8 godzin — 1 360 zł, czyli 1 400 zł z igłą

Bloki dłuższe niż godzina to pakiety i wykorzystuje się je podczas jednej wizyty. Nie jest to kaprys: przy jednej wizycie zużywamy jedną igłę i nie przygotowujemy gabinetu od nowa, i właśnie dlatego godzina w pakiecie kosztuje mniej niż godzina osobno.

Skala, żeby było do czego przyłożyć: dwie pachy to około trzech godzin pracy.

Czego elektroepilacja nie zrobi

Nie usunie wszystkiego za jednym razem — i nikt tego nie zrobi, bo śpiących mieszków nie widać.

Nie jest też sensownym rozwiązaniem, gdy chodzi o gładkie nogi przed wyjazdem. Do tego wosk jest szybszy i tańszy, a u nas zaczyna się od 30 zł. Elektroepilacja ma sens wtedy, gdy problem wraca latami: pojedyncze twarde włoski na twarzy, owłosienie po zmianach hormonalnych, włosy siwe i bardzo jasne, których laser nie bierze.

I rzecz praktyczna, o której cenniki milczą: po mniej więcej trzech godzinach ciało zwyczajnie przestaje oddawać włos, a i leżeć tyle czasu jest po prostu męcząco. Dlatego najdłuższe bloki nie zawsze są najlepszym wyborem, nawet jeśli w przeliczeniu wychodzą taniej.

Kiedy nie wykonamy zabiegu

Rozrusznik serca, ciąża, cukrzyca, padaczka oraz metalowe implanty to przeciwwskazania. Powiedz o nich przed wizytą, a nie na fotelu.

Ból i to, co potem

Znieczulenie w kremie jest u nas dostępne i płatne osobno, bo wielu osobom nie jest potrzebne. Jeśli wiesz, że masz niski próg bólu, krem trzeba nałożyć co najmniej dwie godziny przed wizytą i owinąć folią — inaczej nie zdąży zadziałać.

Po zabiegu: przez dwa tygodnie bez słońca, sauny i basenu. Słońce na twarzy jest tu najważniejsze, bo grozi przebarwieniami, a te są znacznie trudniejsze do usunięcia niż włos.